Biuletyn Informacji Publicznej












W co grają więźniowie
z Markiem M. Kamińskim, profesorem na Uniwersytecie Kalifornijskim w lrvine, rozmawia Kamil Miszewski

Dlaczego książka "Gry więzienne", która właśnie ukazała się nakładem "Oficyny Naukowej", powstała po 20 latach od Pana więziennych doświadczeń?
Uwięzienie jest tak traumatycznym przeżyciem, że uzyskanie dystansu intelektualnego i emocjonalnego zajmuje wiele lat. Nie czułem się gotowy do opisania rzeczywistości więziennej w sposób, który w pełni by mnie satysfakcjonował. Podejmowałem wiele prób, napisałem kilka artykułów. Jednak dopiero po opublikowaniu artykułu "Gry więzienne" w końcu lat dziewięćdziesiątych, który stał się podstawą jednego z rozdziałów książki, zdecydowałem, że konstrukcja książki jest wystarczająco uformowana w mojej głowie.

Motywem przewodnim książki jest racjonalność, a raczej - jak to Pan określa - hiperracjonalność działań więźniów. W książce czytamy: "Więzień nabiera cierpliwości w planowaniu i dążeniu do celu. Otoczenie karze go surowo za błędy i hojnie nagradza za dobre pomysły. (...) Sprytny ruch pomaga skrócić mu wyrok, ocalić od gwałtu czy pobicia, utrzymać dobre samopoczucie, uzyskać lepsze jedzenie lub ubrania". Działania więźniów nie są więc wynikiem przypadku i emocji?Oczywiście, zarówno przypadek, jak i emocje są ważne i nie zamierzam twierdzić inaczej. Natomiast moja teza brzmi: kalkulacja i racjonalność w życiu i zachowaniach więźnia odgrywają znacznie większą rolę, niż przywykli to sądzić zarówno badacze jak też kadra więzienna.
Na przykład zjawisko gwałtu więziennego bywa wynikiem testu przeprowadzanego przez grypsujących na niektórych "świeżakach", czyli nowoprzybyłych więźniach. Grypsujący wywierają presję psychologiczną, aby przekonać ich, że jeśli dobrowolnie zgodzą się świadczyć im usługi seksualne, wówczas uzyskają liczne korzyści i przywileje, takie jak prawo do siedzenia z grypsującymi przy stole oraz dostęp do zasobów celi. W rzeczywistości zgoda na świadczenie takich usług oznacza stoczenie się na dno więziennej hierarchii społecznej.
Kluczową sprawą jest tutaj fakt, że przed "świeżakiem" stoi wybór. Bowiem normy grypsowania zabraniają przecwelenia siłą. Oczywiście, gwałty również się zdarzają, jednak moje doświadczenia wskazują, że występują one rzadziej niż sytuacje, w których "świeżak" dobrowolnie zgadza się na świadczenie usług seksualnych.

Więźniowie często wymyślają różne brutalne gry, nazywane przez nich gierkami, które prowadzą do okaleczeń, a nawet śmierci. Praktycy, tacy jak Piotr Stępniak (1993) uważają, że w gierki więźniowie grają dla zabawy, zaś Henryk Michalski i Jerzy Morawski ("Słownik gwary więziennej", 1971) uważają je za "zwyczajowe metody zastraszania nowych więźniów". Jakie jest Twoje zdanie na ten temat?
Gierki są podstawowymi testami twardości i sprytu "świeżaka". Dostarczają precyzyjnej oceny jego słabości i atutów. Jeśli wyniki testów są wyjątkowo dobre, "świeżak" szybko przechodzi do dalszej fazy. W przeciwnym razie stosowane są wobec niego kolejne testy.
Wszechstronne przetestowanie "świeżaka" pomaga w dokonaniu trafnej oceny jego wiarygodności. Uznany za wiarygodnego dopuszczony jest do tajemnic celi, takich jak: plany wysyłania grypsu, miejsce ukrycia żyletki, noża, narzędzi do tatuowania oraz do tajnego treningu bajery.
W książce bardzo wyraźnie zarysowuje Pan podział na bajerę póltajną i tajną. Czym się one różnią?
Bajera półtajna zawiera przede wszystkim słownictwo, czyli specjalne nazwy nadane wszystkim najważniejszym składnikom życia więziennego, takim jak części ciała, umeblowanie celi, typowe czynności i sytuacje, psychiczne stany umysłu i role administracyjne. Bajera tą posługują się zarówno więźniowie ze wszystkich kast, jak też wielu funkcjonariuszy. Bajera tajna zawiera natomiast swoistą gramatykę, a przede wszystkim reguły przeklinania i uznawania pewnych zwrotów za bluzgi. Tej części bajery można nauczyć się jedynie podczas tajnego szkolenia grypsujących, trwającego niejednokrotnie do kilkudziesięciu godzin.
Najprostszym przykładem są reguły używania wszechobecnego w bajerze słowa "kurwa". Użycie tego słowa w stosunku do innego więźnia jest silnym bluzgiem. Bluzg ten zostaje zneutralizowany przez operację "skrańcowania", czyli doprecyzowania znaczenia zwrotu poprzez dołączenie dodatkowych terminów. Tak więc zwrot "kurwa twoja mać", a także jego krótsze wersje "kurwa mać", "kurwa twa" czy "kurwa fa" są w pełni dopuszczonymi neutralnymi przekleństwami.

Czy badacz poznający życie więzienne za pomocą standardowych metod ma szansę na uchwycenie tego podziału?Myślę, że zgłębienie tajników subkultury jest niesłychanie trudnym przedsięwzięciem badawczym. Więźniowie mają opracowane wyrafinowane metody oszukiwania lub ukrywania najistotniejszych faktów. Badacze subkultury ostatnich lat, jak Paweł Moczydłowski, Maciej Szaszkiewicz, czy Klemens Stęp-niak, osiągnęli niezwykle dużo tylko dzięki hartowi ducha i silnej motywacji, a ich badania trwały wiele lat. Niemniej wydaje się, że pewne reguły języka, jak i normy grypsowania można poznać jedynie podczas tajnego szkolenia grypsujących. Normy te strzeżone są bardzo starannie i wyciekają na zewnątrz jedynie fragmentarycznie. Przykładem takiej normy jest hierarchia czystości przedmiotów "pod celą", która jest ściśle związana z podziałem na grypsujących, frajerów i cweli, a także z wieloma regułami językowymi. Szans na poznanie tych reguł nie ma nawet współ-więzień, który nie należy do grona grypsujących. Żaden grypsujący nie nauczy go tajnych zasad, ani nie będzie korygował popełnianych przez niego błędów językowych, czy niewłaściwego zachowania.

Jaki jest udział racjonalniej kalkulacji więźnia przy dokonywaniu samouszkodzeń?
Tutaj również mamy do czynienia z wieloma stereotypami, pomimo wielu bardzo dobrych badań zjawiska samouszkadzania się. Michalski i Morawski napisali: "Najczęściej spotykanym celem połykaczy jest przysporzenie kłopotów i trudności administracji, wprowadzenie zamieszania do jej normalnej pracy". W rzeczywistości taki cel występuje bardzo rzadko. Znacznie częściej samouszkodzeniowiec chce uciec z wrogiego środowiska, np. prześladowany frajer albo cwel może dzięki samouszkodzeniu zmienić celę. Istnieją korzyści z pobytu w celi szpitalnej: służy on wywarciu presji na prokuratora lub sąd penitencjarny, podejmujących decyzję o udzieleniu przerwy w karze lub warunkowym zwolnieniu, umożliwia spotkanie wspólników w szpitalu więziennym - dzięki dokonaniu podobnych samouszkodzeń.
Zupełnie odmiennym przypadkiem jest samouszkodzenie motywowane symbolicznie. Przykładem jest "oczyszczenie" grypsującego po przypadkowym przecweleniu. Przez samouszkodzenie więzień wysyła sygnał, że jego przynależność do grona grypsujących jest dlań niesłychanie ważna.
Dla postronnego obserwatora dany przypadek samouszkodzenia może być niemożliwy do racjonalnego wyjaśnienia. Dopiero po uzyskaniu zaufania więźnia, co trwa niekiedy długie tygodnie, udaje się uzyskać od niego informację, która pozwala przypisać temu pozornie bezsensownemu zachowaniu klarowną motywację.
Najdobitniejszym z zaobserwowanych przeze mnie przypadków takiego działania jest oparzenie dokonane przez lekko upośledzonego grypsującego. "Diabeł", jak go zwano, oparzył sobie nogi, wylewając na nie wrzątek, aby pokazać solidarność z grypsującymi. Oni uważali jego pokaz solidarności za bezsensowny, ale okazywali mu pewien respekt. Dopiero po wielu dniach zdobywania jego zaufania wyznał mi, że w poprzedniej celi grypsujący podśmiewali się zeń i lekko szykanowali, co groziło rychłą degradacją. Jego oparzenie było akcją prewencyjną, dzięki której został przeniesiony do innej celi, a także zasygnalizował potencjalnym prześladowcom, że istnieją granice jego tolerancji na żarty i że jest gotów ponieść bardzo wysokie koszty, aby obronić swój cenny status grypsującego. Z oczywistych względów ukrywał swój motyw i miał interes w tym, aby jego zachowanie, zarówno dla personelu jak i współwięźniów wyglądało na irracjonalne.

Czy tego typu przypadków jest więcej?
Znacznie więcej. Wśród około kilkudziesięciu samouszkodzeniowców i symulantów.
z którymi miałem do czynienia, nie znalazłem ani jednego przypadku działania irracjonalnego, motywowanego wyłącznie emocjami. Wiele z tych przypadków zostało jednak zidentyfikowanych jako irracjonalne lub nie zostało w ogóle rozpoznanych przez administrację więzienia. Koronnym przykładem jest mój przypadek: dokonywałem lekkich samouszkodzeń i z pomocą specjalistów z kliniki onkologicznej symulowałem. Dzięki pomyślnej realizacji planu wyszedłem na wolność ze względu na stan zdrowia, zaś mój przypadek nie został w ogóle rozpoznany jako samouszkodzenie bądź symulacja.

Wielu badaczy i pracowników więziennictwa postrzega subkulturę grypsujących jako "zło wcielone". Czy zgadzasz się z tym?
Myślę, że oprócz okrutnych i sprzecznych z powszechnie przyjętymi normami przejawów, w subkulturze występuje wiele cech pozytywnych. Przykładem jest zasada higieny, która narzuca więźniom wysokie standardy zachowania czystości osobistej, a także pewnej dyscypliny psychicznej. Ponadto, w specjalnych sytuacjach, takich jak opisany w książce przypadek "Janosika Podlaskiego", niektóre najtwardsze normy grypsowania mogą ulec zawieszeniu. Motywacją jest tu swoisty humanitaryzm grypsujących.

<b>12 marca 1985 r. pięciu agentów SB aresztowało Marka M. Kamińskiego, 22-letniego studenta socjologii, kierującego podziemnymi wydawnictwami "STOP" oraz "Książnica Literacka". Wkrótce po aresztowaniu, które trwało pięć miesięcy, zdecydował się wykorzystać sytuację, w której się znalazł do zbadania subkultury więziennej. Efektem jest książka "Gry więzienne", która ukazała się pierwotnie w języku angielskim w 2004 r., za którą autor otrzymał nagrodę European Academy of Sociology za najlepszą pracę z dziedziny socjologii. Więcej informacji na stronie internetowej: webfiles.uci.edu/mka-minsk/www/book.html

Miesięcznik "Forum Penitencjarne" ukazuje się od maja 1998 r.
Wydawca:
Centralny Zarząd Służby Więziennej
Ministerstwo Sprawiedliwości
ul. Rakowiecka 37a
02-521 Warszawa

Redakcja:
ul. Wiśniowa 50
02-520 Warszawa
tel. 0226408665 (redaktor naczelny)
0226408666 (sekretariat)
0226408668 (sekretarz redakcji)
fax: 0226408667
e-mail: redakcja@sw.gov.pl

Zespół redakcyjny:
Jadwiga Cegielska (redaktor naczelny) jcegielska@sw.gov.pl
Hanna Swieszczakowska (sekretarz redakcji) hswieszczakowska@sw.gov.pl
Agata Pilarska-Jakubczak tel. 226408664apilarska@sw.gov.pl
Hanna Świeszczakowska hswieszczakowska@sw.gov.pl
Grażyna Wągiel-Linder tel. 226408669glinder@sw.gov.pl
Aneta Kantor tel. 226408664akantor@sw.gov.pl
Maria Sodomirska(sekretariat) msodomirska@sw.gov.pl
Piotr Kochański (fotoreporter)

Rada programowa:
Paweł Nasiłowski (przewodniczący), Grażyna Bednarek, Grzegorz Breitenbach, Artur Cyruk, Irena Dybalska, Zbigniew Głodowski, Krzysztof Keller, Waldemar Kowalski, Krzysztof Kowaluk, Jacek Matrejek, Marek Ośka, Waldemar Śledzik, Edward Wasilewski, Ireneusz Wolman, Marek Wójtowicz

Prezydium Rady Programowej:
Krzysztof Keller (przewodniczący), Zbigniew Głodowski,
Waldemar Kowalski, Jacek Matrejek, Edward Wasilewski

Warunki prenumeraty:
Miesięcznik kolportowany w systemie prenumeraty, którą przyjmuje redakcja. Cena
prenumeraty w 2010 r. wynosi 30 zł. Odpowiednią kwotę należy wpłacać na konto
Ministerstwo Sprawiedliwości CZSW Biuro Budżetu
NR 76 1010 1010 0401 5222 3100 0000 z adnotacją "Forum Penitencjarne" 2010 r.

Reklama w "Forum Penitencjarnym":
cała strona - 1500 zł, 1/2 strony - 1000 zł, 1/4 strony - 700 zł (+22%vat)
Na stronach czarno-białych 50% taniej.
Ogłoszenia drobne - bezpłatne.
Stałym klientom udzielamy bonifikaty. Reklamy przyjmuje redakcja. Nalezność
płatna przelewem na konto:
Drukarnia Offsetowa "ATU"
66 1240 1095 1111 0000 0324 8115
Bank PKO S.A. X O/W-wa, ul. Omulewska 27

Łamanie i druk:
Drukarnia Offsetowa "ATU"
ul. Działyńczyków 21 i 21a, 04-495 Warszawa
tel./fax.(022) 6734648, 6734649
e-mail: biuro@drukarniaatu.k2.pl
ostatnia aktualizacja: Tomasz Mazurkiewicz 16.12.2009 11:50



Aktualności z jednostek organizacyjnych Służby Więziennej
W najnowszym numerze Forum Penitencjarnym