Poleć serwis
Drukuj
2012-01-31 11:22
W roku 2011 osoby skazane i tymczasowo aresztowane izolowane w zakładach karnych i aresztach śledczych okręgu gdańskiego wystosowały 2208 skarg. Za zasadne uznano 17 z nich czyli 0,76 %. Tylko 6 osadzonych napisało 626 skarg, czyli ponad 28 % wszystkich w okręgu. Absurdalność niektórych zarzutów zaskakuje nawet tych, którzy zajmują się na co dzień ich rozpatrywaniem. Więźniowie nierzadko w tych skargach wyzywają sędziów, prokuratorów, policjantów, dyrektorów więzień i strażników
„Oddziałowy przeszukiwał celę i przywłaszczył sobie gołębie piórko, które było na parapecie, a z którym ja byłem emocjonalnie związany”
Pisanie skarg jest podstawowym prawem każdego skazanego. Żaden funkcjonariusz Służby Więziennej nie może wpływać, naciskać na niego, by skargi nie składał. Często, po ludzku, odnosimy wrażenie, że niektóre z nich wynikają ze złośliwości. Jednak nie zwalnia nas to od rzetelnego i indywidualnego ich rozpatrywania. Sprawa staje się dużo poważniejsza, jeżeli kłamliwie oskarżają nas o torturowanie, znęcanie czy bicie. Czujemy się zniesławiani.
„Proszę o przetransportowanie do innej jednostki, bo wielokrotnie funkcjonariusze Służby Więziennej odgrażali się, że pozbawią mnie życia. Podam w kolejności listę wszystkich funkcjonariuszy, którzy grozili i nadal grożą mi. Podam w kolejności najpierw tych, których znam z nazwiska, następnie z numerów służbowych, z imion i pseudonimów” (tu wymienia kolejne 33 osoby)
„Bandyta, Dyrektor Aresztu Śledczego w ...., ukradł mi w 2010 roku ręcznik różowy przeplatany złotymi nićmi wartości 27 tysięcy złotych”
Za bezpodstawne, irracjonalne, obrażające inne osoby, agresywne czy wulgarne treści pisane w skargach – osadzeni nie ponoszą konsekwencji. A spotykamy się z nimi nad wyraz często. Osadzeni nie przebierają w słowach. Przy tym śmiało sugerują, co powinno się z nimi uczynić. Przykład: „wnoszę o powieszenie za jądra i penisa podpułkownika (imię i nazwisko) w związku z treścią jego pisma z dnia 11 stycznia adresowanego do mnie”.
Najnowsza nowelizacja kodeksu karnego wykonawczego stanowi, że skargi, wnioski lub prośby nie muszą być rozpatrywane, jeśli zawierają wyrazy lub zwroty powszechnie uznawane za wulgarne, obelżywe albo stanowiące gwarę przestępczą.
„Funkcjonariusz Służby Więziennej przed rozpoczęciem spaceru grupy więźniów nie uprzątnął pola spacerowego z wody po opadach deszczu”
Większość osadzonych zdaje sobie sprawę z tego, co mogą posiadać w celi mieszkalnej a czego nie. Jeśli nie z własnego, wcześniejszego doświadczenia to z pouczenia przy przyjęciu do jednostki penitencjarnej. Mimo to – tak bywa u niektórych osadzonych - każda negatywna odpowiedź na prośbę o posiadanie danego przedmiotu staje się pretekstem do napisania skargi.
„Nie mogę posiadać play station, laptopa i telefonu komórkowego”, „brak jest dostępu do telewizji kablowej”
„Wnoszę o zakup parasoli, aby mogło być realizowane nasze prawo do codziennego spaceru”
„Jedzenia jest za dużo i często jest za gorące”, „Nie smakuje podawany tu twarożek z dżemem”
Skarga do dyrektora aresztu śledczego czy zakładu karnego lub do okręgowego inspektoratu nie wystarcza.
Piszą prosto do rzecznika praw obywatelskich, rzecznika praw pacjenta, Najwyższej Izby kontroli, posłów, senatorów, ministerstw, premiera i prezydenta. Te instytucje też muszą ich skargi wnikliwie rozpatrzyć. Zajmuje się tym zagadnieniem legion prawników. Każda taka skarga przesyłana jest również do Centralnego Zarząd Służby Więziennej, okręgowych inspektoratów.
Jeden ze skazanych przysyłał skargi w kopercie, na której pisał - „koperta zaklejona męską spermą”; konsternacja pań pracujących w sekretariacie miała miejsce i była uzasadniona
Nie wahają się też od razu złożyć pozwu do sądu. Ostatni przypadek. Skazany, który ma nałożony przez sąd obowiązek alimentacyjny, pozywa Służbę Więzienną, że „doprowadziła do zubożenia jego rodziny i narażenia dzieci na niezaspokojenie podstawowych potrzeb skutkiem zatrudniania mnie nieodpłatnie przez długi okres czasu”. Uważa, że doznał krzywdy i domaga się zadośćuczynienia w formie 15 tysięcy złotych.
Często skarżą się, że są źle traktowani przez więzienny personel. Paradoksalnie – jesteśmy wobec nich taktowni, staramy się tak zachowywać, aby nie dać im powodu do skargi, a to oni nas obrażają . Między innymi na tym polega nasz profesjonalizm – nie dać się sprowokować, postępować konsekwentnie, zgodnie z przepisami.
Recydywista pisze: "Tu jest za duży hałas. W celi poruszam się w stoperach, to wynik działania domofonu, jak na przykład oddziałowy wzywa to zawsze bardzo głośne dzwonki lub dziwne melodyjki", "na korytarzu ustawiono ping - ponga i od rana do wieczora panuje straszny harmider", "nikogo to nie obchodzi, ale ja powinienem mieć własny mały stolik"
Skarżą się na sposób leczenia przez personel więziennej służby zdrowia, tymczasem na konsultację ze specjalistą (neurologiem, chirurgiem, psychiatrą, diabetologa, laryngologa, pulmunologa i tak dalej) czekają dużo krócej niż czeka się w publicznej służbie zdrowia. Nierzadko jest tak, że do odbycia kary przywożeni są brudni, wychudzeni, wycieńczeni długotrwałym piciem alkoholu, chorzy. Przez kolejne tygodnie na więziennym wikcie dochodzą do siebie, zaczynają leczyć zęby. I zaczynają narzekać, że są źle leczeni.
"Jako osoba ociemniała powinienem otrzymać zegarek brajlowski - pomógłby mi ustalać godzinę bardzo przydatną np. przy telefonie, nakładkę na kubek - informuje ile wody można nalewać aby się nie oparzyć, skaner i laptop z oprzyrządowaniem lektorskim - umożliwiłby mi czytanie gazet i pism. Mało tego - mam mieć z urzędu tzw. opiekuna, który miałby mi we wszystkim pomagać - cały czas proszę żeby kogoś takiego otrzymać i abym sam sobie go mentalnie wybrał"
Ze skargi do Ministerstwa Sprawiedliwości - „muszę się wykłócać z administracją zakładu karnego kto ma płacić za znaczki na listy. A według mnie na każde pismo osadzonego takiego jak ja w sprawie odsiadki czy też dotyczące odsiadki idzie na koszt skarbu państwa”; tymczasem skazany ten otrzymał od 21 października do 20 grudnia 142 znaczki na listy do sądów, prokuratur, ministerstw: spraw wewnętrznych i administracji, zdrowia, finansów, sprawiedliwości, Izby Lekarskiej, Komendy Głównej Policji i innych
Dla niektórych jest to sposób na odnalezienie się w tej rzeczywistości. Staje się to ich celem i sposobem na przetrwanie długoletniego wyroku. Pozwala im to być aktywnym i mieć swoje życie w jakiś sposób usystematyzowane. I tak piszą – nawet ponad 250 skarg w roku.
Wystarczy kilku osadzonych, którzy generują znaczną liczbę tych skarg.
Osadzony 1 – 259 skarg w 2011 roku, 1 zasadna
Osadzony 2 – 156, 1 zasadna
Osadzony 3 – 75, 0 zasadnych
Osadzony 4 – 50, 0 zasadnych
Osadzony 5 – 46, 0 zasadnych
Osadzony 6 – 40, 1 zasadna.
I tylko 6 osób napisało 626 skarg, czyli ponad 28 % wszystkich skarg w okręgu.
Do rozpatrywania skarg osadzonych angażowana jest ogromna ilość funkcjonariuszy, prawników, instytucji. Osadzony ma prawo do pisania skarg. Liczba skarg bezzasadnych i treści zawarte w niektórych z nich pokazują jednak pewne zjawisko, z którego istnienia musimy zdawać sobie sprawę.
| mjr Robert Witkowski Rzecznik prasowy OISW Gdańsk |