Historia pana Przemysława jest niebanalna i pokazuje, że czas spędzony w więzieniu nie musi być stracony. To przykład owocnej współpracy funkcjonariuszy Służby Więziennej oraz przedstawicieli stowarzyszeń, fundacji i organizacji pozarządowych w zakresie resocjalizacji.

W lutym 2018 roku po blisko 16 latach odsiadki pan Przemek przybył do zakładu karnego w Trzebini. Przyjechał z innej jednostki po zakończeniu nauczania w CKU – gdzie ukończył Liceum Ogólnokształcące i zdał maturę. W Trzebini podjął zatrudnienie w hali produkcyjnej. Aby wykorzystać czas i możliwości, podniósł swoje kwalifikacje kończąc kurs zawodowy spawacza, a następnie kurs operatora wózka widłowego, który finansował kontrahent. I właśnie ten ostatni kurs zmobilizował go do kontynuowania przygody „motoryzacyjnej”.

W sierpniu ub.r. zgłosił się do wychowawcy z pytaniem: czy może zrobić prawo jazdy. Wychowawca odpowiedział, żeby poszukał ośrodka, źródła finansowania i wtedy przedstawią plan dyrektorowi. Skazany korzystał już z przepustek, co ułatwiało dalsze działania. Połowę kosztów za szkolenie sfinansowały stowarzyszenie Sursum Corda i Małopolskie Stowarzyszenie Probacja, z którymi Zakład Karny w Trzebini współpracuje w ramach art. 38 k.k.w. Dzięki ich pomocy i wsparciu udało się zrealizować marzenia pana Przemysława. Po dokonaniu wszystkich formalności, Komisja Penitencjarna wydała pozytywną decyzję w kwestii skierowania skazanego do nauczania.

Nasz kursant, po zakończeniu pracy w zakładzie karnym opuszczał mury jednostki na przepustki szkoleniowe zgodnie z nadesłanym z ośrodka harmonogramem. Pod bramą więzienia czekała na niego L-ka wraz z instruktorem nauki jazdy. Zdaniem pana Przemysława relacje z instruktorem były początkowo dość oschłe: „nie myśl sobie, że będziesz miał taryfę ulgową” – poinformował instruktor na pierwszej lekcji.

Po „wyjeżdżeniu” wszystkich godzin i zdaniu egzaminu wewnętrznego nadszedł czas na egzamin państwowy. Był ogromny stres, emocje, ale też adrenalina! Po powrocie z egzaminu bramowy z dowódcą zapytali czy zdał egzamin. Niestety, nie. Pan Przemek  „poległ” na egzaminie teoretycznym. Mimo porażki nie stracił zapału i determinacji. Nauka w więzieniu, bez dostępu do komputera była utrudniona, więc czas na przepustkach w domu wykorzystywał na naukę przed komputerem.

Teorię udało mu się zdać za drugim razem. Z egzaminem praktycznym poradził sobie wzorowo. Podczas jazdy nie popełnił żadnego błędu, co zaowocowało zdaniem egzaminu praktycznego za pierwszym razem.

Historia skazanego jasno pokazuje, że czas spędzony w więzieniu nie musi być stracony. Po wyroku skazującym pan Przemek musiał sobie wszystko poukładać w głowie. Postawił na rozwój, na konkretne cele i zadania. Dzięki wsparciu szeregu instytucji, z którymi Służba Więzienna prowadzi współpracę, udało mu się je realizować. To też historia o człowieku, który pomimo trudności związanych z pobytem w izolacji nie zatracił się i robi wszystko by powrócić „naprawionym” do społeczeństwa.

tekst i zdjęcia Tomasz Starzykiewicz

 

Generuj pdf
Znajdź nas również na
Serwis Służby Więziennej