X Setka Komandosa
Trzech funkcjonariuszy, sto kilometrów i jedna idea. Piękny przykład hartu ducha i waleczności.
W czasach, w których szczególnego znaczenia nabierają konsekwencja, odporność psychiczna i gotowość do przekraczania własnych ograniczeń, takie historie mają wyjątkową siłę oddziaływania. Trzech funkcjonariuszy Aresztu Śledczego w Tarnowskich Górach – kpt. Szymon Szernich, ppor. Mariusz Król i mł. chor. Michał Gatner – podjęło wyzwanie, które dla większości ludzi pozostaje niemal niewyobrażalne. Stanęli na starcie legendarnej „Setki Komandosa” w Lublińcu i ukończyli dystans 100 kilometrów pokazując, że służba to nie tylko obowiązki w więziennych murach, ale również codziennie pielęgnowany etos charakteru i samodyscypliny.
Sama natura tego biegu budzi respekt. Nocna trasa, ogromny dystans, rygorystyczna formuła, pełne umundurowanie i konieczność rozpoczęcia zmaga z dodatkowym ciężarem sprawiają, że „Setka Komandosa” od lat uchodzi za jeden z najtrudniejszych biegów długodystansowych w Polsce. To próba nie tylko wydolności fizycznej, ale też siły psychicznej, odporności na kryzys i umiejętności działania w warunkach narastającego zmęczenia. Ukończenie takiego biegu samo w sobie jest osiągnięciem wielkiej klasy, a ukończenie go przez trzech funkcjonariuszy naszej jednostki nadaje temu sukcesowi jeszcze wyraźniejszy wymiar symboliczny.
Dla obserwatorów z zewnątrz to mógł być po prostu bieg. W rzeczywistości był to jednak znacznie głębszy komunikat. Kpt. Szernich, ppor. Król i mł. chor. Gatner wystąpili nie tylko jako sportowcy-amatorzy, lecz przede wszystkim jako przedstawiciele służby, której fundamentami jest opanowanie i gotowość do działania nawet wtedy, gdy pojawia się ból, kryzys i zwątpienie. Każdy kolejny kilometr na lublinieckiej trasie stawał się więc czymś więcej niż sportowym odcinkiem do zaliczenia – był potwierdzeniem tego, że za mundurem stoi człowiek zdolny do pracy nad sobą, konsekwentnego dążenia do celu i zachowania wysokich standardów również poza miejscem pełnienia służby.
Najbardziej imponujące w ich starcie jest to, że sukces ten nie ma w sobie nic z przypadku. Sto kilometrów nie wybacza improwizacji. Taki wynik jest owocem miesięcy przygotowań, wyrzeczeń i wielkiej pokory wobec własnych możliwości. To właśnie w tym tkwi prawdziwie heroiczny wymiar ich występu: nie w jednorazowym zrywie, ale w długiej, systematycznej pracy, której efektem jest zdolność stanięcia do jednego z najbardziej wymagających biegów w kraju i doprowadzenia tego zadania do końca. Charakter nie zawsze ukazuje się w spektakularnym geście. Czasem wyraża się w cichym, konsekwentnym stawianiu kolejnych kroków wtedy, gdy organizm domaga się zatrzymania.
W tym miejscu warto również podkreślić prozdrowotny i prospołeczny charakter takiego przedsięwzięcia. Udział funkcjonariuszy w wydarzeniu o tak wysokim poziomie trudności stanowi znakomite przypomnienie, jak wielką rolę odgrywają aktywność fizyczna, troska o kondycję oraz higiena psychiczna. Regularny sport uczy samokontroli, obniża poziom stresu, wzmacnia organizm i buduje odporność na przeciążenia, które w zawodach tego typu maja szczególne zdarzenie. W takim sensie udział tarnogórskich więzienników można odczytać jako cenną promocję zdrowego stylu życia – nie deklaratywną, lecz opartą na własnym przykładzie, autentyczną i wiarygodną. Warto także podkreślić aspekt koleżeństwa i wspólnoty. Chociaż tego rodzaju ultramaraton jest ostatecznie próbą indywidualną, to przygotowanie do niego i sam udział bardzo często opierają się na wzajemnym wsparciu, zaufaniu i motywacji. W przypadku trzech funkcjonariuszy naszej jednostki ten wspólnotowy wymiar nabiera szczególnego znaczenia. Podnosili się na duchu, razem mierzyli się z ogromnym wysiłkiem i razem udowodnili, że zgrany zespół potrafi inspirować znaczenie mocniej niż pojedynczy sukces.
Na końcu zostaje obraz, który łatwo zapamiętać: noc, długi dystans, zmęczenie, a mimo to determinacja, by nie zejść z trasy. Taki obraz działa na wyobraźnię, bo niesie ze sobą prosty i mocny przekaz – granice są często dalej niż na się wydaje. Kpt. Szernich, ppor. Król i mł. chor. Gatner dali świadectwo nie tylko świetnego przygotowania fizycznego, lecz także dojrzałem postawy życiowej. Ich występ w „Setce Komandosa” można bez przesady nazwać powodem do dumy dla całej jednostki, bardzo dobrym przykładem dla współpracowników i pozytywnym sygnałem wysłanym do opinii publicznej. To sukces budujący, inspirujący i w najwyższym stopniu pozytywny.
Siła służby rodzi się z siły ludzi którzy ją tworzą.
Tekst: ppor. Rafał Kołaciak
Zdjęcia: mł. chor. Łukasz Szczygieł, zasoby prywatne kpt. Szymona Szernicha, ppor. Mariusza Króla i mł. chor. Michała Gatnera.









