Założyli zespół i nagrali płytę. Za chwilę wystąpią na deskach Bieszczadzkiego Domu Kultury w Lesku. W Zakładzie Karnym w Uhercach Mineralnych osadzeni rozwijają swoje zainteresowania muzyczne w ramach działań kulturalno-oświatowych.

Zaczęło się od miłości do muzyki

– Już w przeszłości pojawiali się osadzeni, którzy próbowali zakładać pierwsze zespoły, jednak zawsze kogoś brakowało to basisty, perkusisty czy wokalisty – wspomina por. Krzysztof Słabik, zastępca kierownika działu penitencjarnego. Taki stan rzeczy utrzymywał się wiele lat. Jednak przypadkowo doszło do spotkania dwóch osadzonych Piotra i Marcina, dla których muzyka odgrywała szczególną rolę. – Od młodego uczęszczałem do krakowskiej szkoły muzycznej. Tam pokochałem perkusję. Przed rozpoczęciem wykonywania kary grałem w zespołach bluesowych, a później rockowych – wspomina Piotr. Historia Marcina jest podobna. – Jestem zawodowym muzykiem. Muzyka to całe moje życie. Przez wiele lat byłem muzykiem studyjnym, współpracowałem z wieloma artystami, zarówno tymi znanymi, jak i tymi, którzy w tej branży stawiali swoje pierwsze kroki – dodaje Marcin. Z tego spotkania zrodziła się wizja wspólnego muzykowania.

Z duetu do tria
Wkrótce pojawiły się pierwsze kompozycje, zaś wychowawca ds. kulturalno-oświatowych, notabene z wykształcenia muzyk, zaczął coraz mocniej wspierać osadzonych. – Od początku można było zauważyć potężne pokłady talentu. W zasadzie od razu zaczęły się poszukiwania kolejnego muzyka, który swoim warsztatem dorówna duetowi – mówi mł. chor. Paweł Wanielista. Przez próby przewijało się wielu kandydatów, ale dopiero Mateusz spełnił ich oczekiwania. – Od razu rozpoznałem, że mam do czynienia z poważanymi muzykami. Sam przez wiele lat koncertowałem z filharmoniami nie tylko po całym kraju, lecz również po Europie. Także z wykształcenia jestem muzykiem, absolwentem Akademii Muzycznej w Bydgoszczy – dodaje Mateusz. W związku z tym pojawiło się podstawowe pytanie, co dalej, bo wspólne granie z jednej strony stało się czymś niezwykle ważnym w więziennej rutynie, ale też niezbędne było poszukanie własnej drogi.

Kochaliśmy Milesa, ale kochaliśmy też Rolling Stones
Wyborem satysfakcjonującym wszystkich był jazz fusion. Ojcem chrzestnym tej odmiany jazzu był Larry Coryell, który reprezentował nowe pokolenie muzyczne. Za jego sprawą gitary elektryczne, wzmacniacze i instrumenty klawiszowe popularne w rock and rollu zaczęły być używane przez muzyków jazzowych, zwłaszcza tych, którzy dorastali słuchając rock and rolla. Ta droga wydawała się być dla zakładowego tria najlepszą. – Akurat jazz to moja zajawka muzyczna, gdyż w przeszłości grywałem w jazzowych big-bandach – wspomina Mateusz. Najpierw pojawiły się covery, choćby Led Zepellin, zaś zespół sprawił, że Kashmir zabrzmiał w zupełnie nowej aranżacji, której z pewnością nie powstydziłby się Jimmy Page czy Robert Plant. Później przyszła pora na autorskie utwory, które wiązały się z przeszłością muzyków. Zarówno tą pozytywną, jak telefon od członka zespołu Toto, twórcy hitu Africa, ale i też uzależnienia i drogi, która zaprowadziła członków zespołu do zakładu karnego.

Współpraca z Podkarpacką Fundacją Rozwoju Kultury
Po kilku miesiącach wspólnego muzykowania przyszła pora na debiut sceniczny. Najpierw koncerty dla innych osadzonych, delegacji ukraińskich więzienników, ale też dla mieszkańców Uherzec Mineralnych. Podczas jednego z przesłuchań na trio osadzonych zwrócili uwagę decydenci z Podkarpackiej Fundacji Rozwoju Kultury, którzy organizują jeden z największych festiwali pianistycznych w kraju, a więc Międzynarodowe Forum Pianistyczne – Bieszczady bez granic. W efekcie eksperci uznali, że twórczość osadzonych zasługuje na wydanie płyty i rozpoczęli z zakładem karnym wspólne działania na rzecz wydania pierwszego krążka zespołu. Jego nazwa, Projekt MMP, pochodzi od imion członków zespołu. – Jesteśmy zadowoleni, że możemy współpracować z coraz większą ilością podmiotów zewnętrznych. W końcu resocjalizacja nie odbywa się tylko za sprawą kadry penitencjarnej, czasami jej zadania ograniczają się tylko do inicjowania małych rzeczy, z których rodzi się wielki sukces. W tym przypadku mam nadzieję, że muzyka łagodzi obyczaje – mówi płk Waldemar Ciszek, dyrektor Zakładu Karnego w Uhercach Mineralnych. Nie sposób z tym się nie zgodzić, bo przecież jednym z filarów twórczych metod resocjalizacji jest właśnie muzyka.

Zdobyć Bieszczadzki Dom Kultury!
Z pewnością najważniejszym momentem dla muzycznego projektu z Uherzec Mineralnych będzie koncert na deskach Bieszczadzkiego Domu Kultury w Lesku. – Jesteśmy podekscytowani, bo będziemy mogli pokazać swoje umiejętności nie tylko przed przypadkowymi ludźmi, ale również przed naszymi bliskimi, którzy w trakcie odbywania kary nie odwrócili się od nas – wspomina Piotr. Koncert odbędzie się 15 maja o godzinie 17.00. Serdecznie wszystkich zapraszamy, pamiętając słowa Pitagorsa, że muzyka budzi w sercu pragnienie dobrych czynów.

ppor. Michał Bąk

Generuj pdf
Znajdź nas również na
Serwis Służby Więziennej