Ta historia połączyła dwa mundury, dwa kontynenty i dwóch ludzi, którzy formalnie byli sobie obcy. Kapral Michał Szulc, funkcjonariusz Zakładu Karnego w Głubczycach, podarował komórki macierzyste Amerykaninowi – swojemu bliźniakowi genetycznemu – by ten mógł żyć.

Prosty gest – rejestracja w bazie dawców szpiku – kilka lat później okazał się dla drugiego człowieka ostatnią szansą. Kapral Michał Szulc pytanie z Fundacji DKMS: czy jest gotów ratować ciężko chorego biorcę? skwitował krótkim „tak”. A potem, choć nie od razu, nastąpiły niezbędne procedury, skrupulatne badania, w końcu zabieg pobrania komórek macierzystych z krwi obwodowej, które bezpośrednio po zabiegu poleciały za ocean.

Kiedy biorca dowiedział się, że życie ratuje mu Polak, w szpitalnej sali wywiesił biało-czerwoną flagę. Gdy po przeszczepie zaczął zdrowieć, napisał pierwszy mail do dawcy, potem następny i kolejny. Na każdą wiadomość dostawał odpowiedź.

Przez dwa lata – zgodnie z formalnymi zasadami – genetyczni bliźniacy nie mogli poznać swoich danych. Kapral wiedział tylko, że dzięki niemu zdrowieje Amerykanin w przedziale wiekowym od 35 do 55 lat. Ale kiedy kilka miesięcy temu minął wymagany termin anonimowości historia stała się jeszcze bardziej niezwykła. Biorcą okazał się 53-letni emerytowany policjant z Atlanty, od lat walczący z białaczką.

Dziś mężczyźni są w stałym kontakcie, a ich relacja dawno wykroczyła poza oficjalny kontakt dawcy i biorcy. W lipcu planują pierwsze spotkanie w Stanach Zjednoczonych.

ESK

zdjęcia z archiwum Michała Szulca, FB

Więcej przeczytasz w kwietniowym numerze „Forum Penitencjarnego”

Generuj pdf
Znajdź nas również na
Serwis Służby Więziennej