Więzienie, wolność, nadzieja, odrzucenie i niespodziewana pomoc. Tak w skrócie można opisać spektakl „Zderzenie”, który nie był zwykłym przedstawieniem. To była prawdziwa historia opowiedziana przez tych, którzy ją przeżyli. W sali zgromadzili się nieprzypadkowi widzowie: dyrekcja i funkcjonariusze Służby Więziennej, członkowie Bractwa Więziennego, a także przedstawiciele Kościoła Katolickiego, Zielonoświątkowego i Prawosławnego. Wszyscy przyszli zobaczyć coś więcej niż teatr. Przyszli usłyszeć głos tych, którzy wracają do świata zza krat.

Bohater spektaklu wraca do domu po odbyciu kary. Zamiast powitania cios: matka nie żyje. Próbuje zacząć od nowa. Składa dokumenty w warsztacie, potem w firmie stolarskiej. Ale przeszłość nie daje mu spokoju, nikt nie chce zatrudnić byłego skazańca. Zrezygnowany siada w parku. I wtedy los się odwraca. Spotyka człowieka, który - jak się okazuje - też kiedyś siedział. Teraz prowadzi firmę. Widząc w nim siebie sprzed lat, podaje mu rękę. Daje mu szansę. Daje mu pracę. Daje mu wiarę.

To nie był gotowy scenariusz. Nie było reżysera z zewnątrz. Wszystko, od tekstu, przez scenografię, po muzykę graną na żywo, stworzyli sami osadzeni pod opieką wychowawcy ds. kulturalno-oświatowych. Dzięki arteterapii, która stała się dla nich przestrzenią do wyrażenia emocji, żalu, nadziei.

- Nigdy nie myślałem, że mogę coś stworzyć. A tu - muzyka, scenariusz, światło. Wszystko nasze. I to działa - mówi jeden z aktorów.

- Ludzie patrzą na nas przez pryzmat przeszłości. A my chcemy pokazać, że potrafimy inaczej. Że się zmieniliśmy - podkreśla współtwórca spektaklu.

Zamiast morału rodzą się pytania. Czy społeczeństwo potrafi dać drugą szansę? Czy potrafimy spojrzeć na człowieka, a nie na jego przeszłość? Spektakl „Zderzenie” autorstwa grupy teatralnej „Kolektyw Twórczy” nie daje gotowych odpowiedzi., ale zmusza do refleksji. I to jest jego największa siła.

tekst i zdjęcia: mjr Agata Nowak, ppor. Anna Białek

Generuj pdf
Znajdź nas również na
Serwis Służby Więziennej